Panasonic DMP-B500 – pierwsze wrażenia

Właśnie dotarł do mnie przenośny odtwarzacz Blu-ray Panasonic DMP-B500. Na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, ale nie pozbawiony wad.

Czym odtwarzać Blu-ray?

Nie miałem jeszcze okazji odpalić urządzenia, więc poniższy opis to wrażenia wyłącznie „na sucho”. Co nieco mogę już jednak o tym przenośnym odtwarzaczu powiedzieć. Zarówno dobrego, jak i złego.

Mobilne, ale nie kieszonkowe

Panasonic przeciera szlaki swoimi mobilnymi odtwarzaczami Blu-ray, a to wiąże się niestety z wysokimi cenami i startowymi problemami takich urządzeń. Po pierwsze player kosztuje ponad 2100 złotych. To dużo, ale nie za dużo jeśli odtwarzacz sprawdzi się nie tylko jako zabawka mobilna, ale i stacjonarna. O tym przekonam się później.

To co jest oczywiste teraz, to fakt, że player nie jest kieszonkowy. Wymiary 262 x 55,1 x 200,5 mm i waga 1766 gramów z baterią to nie kieszonkowy telefon czy odtwarzacz PMP. Do torby player się zmieści. Ale sporej.

Oczywiście takie rozmiary wynikają po części z zastosowania 10,1 calowego ekranu oraz napędu Blu-ray. Coś za coś.

Multimedia, ale ograniczone

Odtwarzacz ma radzić sobie nie tylko z płytami Blu-ray (w tym z usług BD Live), DVD, CD, ale także multimediami odtwarzanymi z kart pamięci SD (także SDHC i SDXC) oraz z USB. W specyfikacjach producent podaje między innymi obsługę AVCHD, DivX HD, JPEG i innych. Zobaczymy jak to będzie w praktyce.

Niestety spodziewam się, że z MKV odtwarzacz może nie dać sobie rady.

Bogaty zestaw

Zestaw, widoczny na powyższym zdjęciu, ma standardowe wyposażenie takie jak player, pilot i baterie, ale i dodatkowe. Jest tutaj chociażby przystawka WiFi (niestety dość duża – 44 x 27 x 72 mm), zagięta przejściówka USB oraz oczywiście bateria. Ta ostatnia oferuje 5400 mAh i ma pozwalać na około trzy godziny pracy. Zobaczymy jak będzie w praktyce. W zestawie jest też oczywiście ładowarka, która przyda się przy stacjonarnym odtwarzaniu Blu-ray.

Pierwsze uwagi

Po chwili zabawy „bez prądu” mam dwie uwagi do tego urządzenia. Obydwie dotyczą ekranu.

Po pierwsze producent zdecydował się na układ ekranu matrycą do góry. Podobnie jak w laptopach ekran można regulować w pionie, ale w odróżnieniu od komputerów przenośnych matryca jest zawsze na wierzchu. To spory minus konstrukcyjny. Odtwarzacz wygląda ładnie na stole i można go wygodnie ustawić do oglądania, ale ekran będzie narażony cały czas na uszkodzenia. Chyba nie odważyłbym się włożyć luzem tego playera do bagażu lotniczego.

3D Challenge – wygraj 50 calową plazmę 3D i Blu-ray 3D

Druga uwaga to specyfikacje techniczne wyświetlacza. Ekran LCD w odtwarzaczu ma wspomniane 10.1 cala przekątnej i rozdzielczość WSVGA. To zaledwie 1024 x 600 pikseli, a więc nawet nie pełne HD Ready. Zapewne po podłączeniu do zewnętrznego wyświetlacza (przez wyjście HDMI) rozdzielczość podskoczy do pełnego 1080p, ale nie zmienia to faktu, że w podróży wysoka rozdzielczość nie będzie wcale taka wysoka.

Wstępne wrażenia

Wizualnie player robi bardzo dobre wrażenia. Na ekran będzie trzeba uważać, ale wysuwane z dołu przyciski funkcyjne (widoczne powyżej) i ogólna stylistyka cieszą oko. Pilot niestety jest standardowy i nie odpowiada kolorystyką do playera.

Niepokoi mnie trochę kwestia wspomnianej rozdzielczości oraz ograniczonej obsługi kopii cyfrowych. Ale jak z tym jest naprawdę przekonam się dopiero gdy odpalę na Panasonicu DMP-B500 pierwsze filmy.

Więcej na ten temat: Panasonic DMP-B500

Regulamin komentowania

CES 2012: specyfikacje nowych odtwarzaczy Blu-ray Panasonica
CES 2012: specyfikacje nowych odtwarzaczy Blu-ray Panasonica

Zamknij