pojazdy gaśnicze

  1. TRON: Dziedzictwo - lepszy w domowym zaciszu

    TRON: Dziedzictwot

    Są takie filmy, które wydają się lepsze za drugim razem. W moim przypadku taki właśnie jest „TRON: Dziedzictwo”. Film, który na Blu-ray 3D podobał mi się bardziej niż w kinie.

    Idąc do kina na kontynuację filmu, miałem chyba zbyt wygórowane oczekiwania. Pierwsza część z 1982 roku była jednym z filmów mojego dzieciństwa. Dzisiaj film zestarzał się już mocno pod względem muzyki i tempa akcji, ale świecące stroje głównych bohaterów i przyjemnie naiwna wizja cyberprzestrzeni mogą wprowadzić starszych widzów w sentymentalny nastrój.

    Nastawiając się na równie intensywne przeżycie co w młodości, wymagałem od filmu „TRON: Dziedzictwo” niemożliwego. Dobrze więc, że film wyszedł na Blu-ray 3D, a ja miałem jeszcze w domu testowany niedawno telewizor LG LW570S. Mogłem sprawdzić wszystkie tajemnice tego wydania.

    Subtelne 3D

    Biorąc pod uwagę trzeci wymiar, nowy „TRON” jest bardzo subtelny. Brakuje cyrkowych sztuczek mających uwidaczniać wyraźnie 3D. Pamiętam, że po wyjściu z kina byłem mocno rozczarowany. Film, który miał być kolejnym krokiem w rozwoju nowej technologii, w wielu miejscach wyglądał tak, jakby 3D w ogóle w nim nie było (i nie mówię tu o zaplanowanych z góry momentach 2D).

    W wersji domowej jest trochę lepiej, ale szału nadal nie ma. Trójwymiar w domowym zaciszu jest bardziej namacalny. Możliwość swobodnego powtarzania scen sprawia, że można bardziej go poczuć. Rewelacyjnie sprawił się też panel LG LW570S z pasywnymi okularami. Obraz był jaśniejszy niż w kinie. Chociaż zgodnie z tym, co pisałem w recenzji tego telewizora, bez opcji TruMotion się nie obyło. Inaczej obrazowi brakowało płynności.

    LG LW570S

    3D w „TRON: Dziedzictwo” jest tylko dodatkiem. Mnie takie podejście do trzeciego wymiaru nie odpowiada. Wiem, że wielu reżyserów, z Jamesem Cameronem na czele, uważa, że przedmioty wychodzące z ekranu i sceny nakręcone typowo pod 3D to tandeta. Wielu twórców chce, by trzeci wymiar był tylko dodatkiem. Ja się z tym nie zgadzam. Oglądając film w 3D, chcę poczuć dodatkowy wymiar wyraźnie. Tak jak w idiotycznym, ale pod tym względem rewelacyjnie nakręconym „Resident Evil: Afterlife” czy podczas seansu „Beowulfa 3D”, kiedy włócznia jednego z bohaterów prawie trafiła mnie w nos.

    TRON: Dziedzictwo

    W przypadku nowego „TRON-a” na Blu-ray 3D najlepiej widoczne efekty trójwymiarowe można zaobserwować podczas zwiastuna nowych Piratów z Karaibów dodanego ekstra na płycie.

    Nawiasem mówiąc, ten i drugi zwiastun (Auta 2) to jedyne dodatki na nośniku 3D. Szkoda, że twórcy nie dołączyli jeszcze czegoś. Trójwymiarowego materiału o technologii 3D, modeli postaci i pojazdów w 3D itp.

    TRON: Dziedzictwo

    Więcej w 2D

    Sytuacja ma się lepiej w standardowych dwóch wymiarach. Film jest oczywiście jaśniejszy, więc świecące pojazdy i stroje bohaterów przyjemnie rażą w oczy. Jakoś obrazu oczywiście jest znakomita. W tego typu produkcji nie mogło być inaczej. Podobnie rzecz się ma z dźwiękiem, który z polskim lektorem jest w Dolby Digital 5.1, a w wersji oryginalnej w DTS-HD Master Audio 7.1.

    Pod względem dodatków płyta 2D mnie nie zawiodła. Są w niej: zwiastun serialu animowanego „TRON: Rebelia”, teledysk Daft Punka „Derezzed” i to, co lubię najbardziej – materiały wideo z planu. Łącznie sześć dodatków plus zwiastuny „Piratów z Karaibów” oraz „Iniemamocnych”. Mogło być lepiej (czytaj: więcej), ale na szczęście reportaże z planu filmowego są dość treściwe i ciekawe.

    TRON: Dziedzictwo

    Spory minus należy się za to za menu główne wersji 2D. Nie dość, że lewe okno nawigacyjne jest wykonane zupełnie nie w klimacie filmu, to jeszcze obraz po prawej stronie był u mnie zawieszony (mimo że dźwięk w tle sugerował, że powinienem tam widzieć ruchome fragmenty filmu). Nie rozumiem, z czego wynika tak słaby poziom, biorąc pod uwagę, że menu główne płyty 3D jest wykonane rewelacyjnie.

    TRON: Dziedzictwo

    Kupić czy nie?

    „TRON: Dziedzictwo” w wersji Blu-ray kosztuje około 80 zł. Wersja 3D to wydatek na poziomie 115-120 zł. Posiadacze sprzętu 3D mogą spokojnie dodać te kilkadziesiąt złotych więcej. Mimo że 3D w filmie nie rzuca się bardzo w oczy, to i tak podobało mi się bardziej niż w kinie.

    Osobom, którym trójwymiar jest obojętny, polecam zwykłe, tańsze wydanie. Dodatków jest mało, ale zawierają ciekawy materiał z kręcenia filmu.

  2. 2 miliony na minutę. Recenzja filmu Avatar

    [...]. W końcu ryzykuje tu ogromnymi pieniędzmi.Tak więc w Avatarze są pojazdy i uzbrojenie jakby żywcem wyjęte[.] różnorakich żyjątek, to główna scena tego przedstawienia. Ludzkie bazy, statki kosmiczne czy pojazdy[...]

    2 miliony na minutę. Recenzja filmu Avatar